Ja – copywriter do zadań specjalnych.

Bycie copywriterem jest jak służba Jej Królewskiej Mości. Zadania wykonuję bezbłędnie, fachowo, terminowo i zawsze zacieram po sobie ślady. Żadnych odcisków palców, a nie daj Bóg– podpisów. To krótka opowieść o mnie. Agencie 007 wśród copywriterów 🙂

Kobieta z licencją na pisanie
Zanim zaczęłam być copywiterem marzyła mi się kariera dziennikarki (tak, jestem kobietą ;)). Widziałam siebie odbierającą prestiżowe nagrody, rozdającą autografy, w tłumie polityków i sław. Moje nazwisko wiele znaczyło, byłam autorytetem. Życie jednak szybko zweryfikowało moje plany – trafiłam do reklamy.
I okazało się, że to mój świat. I wcale nie dlatego, że lukruję rzeczywistość i biorę udział
w kreacji modelu człowieka zawsze zdrowego, szczęśliwego, pięknego i zrelaksowanego. Teraz to dzięki mnie inni osiągają swoje cele, …a ja czuję się jak James Bond – „odwalam” brudną robotę, następnie zakłam idealnie skrojony smoking (czyt. suknię od znanego projektanta) i idę na salony jako no-name, sącząc powoli drinka. Wzbudzam ciekawość innych słysząc szepty: „skąd ona ich wszystkich zna?”. Tak, to ja – kobieta z licencją na pisanie.

Klauzula poufności
Nie chwalę się moim portfolio na stronach. Cenię sobie dyskrecję. Dlaczego? Załóżmy taką sytuację, że jestem właścicielką dużej firmy produkującej słodycze, sygnowanej moim nazwiskiem. Z pewnością prowadzę bloga i fanpage’a, bo tego oczekują ode mnie konsumenci zatopieni w wirtualnej rzeczywistości i social media. Jednak czy na pewno mam na to czas? Co dzień rano czeka na mnie sterta dokumentów do podpisu, jedną nogą jestem już na spotkaniu, a za dwie godziny pędzę na konferencję. Wieczory przecież mam zarezerwowane dla rodziny! Co robię? Szukam kogoś komu mogę to zlecić. Chcę aby moi Klienci dalej żywili zaufanie, że teksty, które publikuję – są ode mnie.
Natomiast jak znaleźć „tego” copywritera, który odda także autentyczną cząstkę mnie?

Analiza przypadku

Powiedzmy sobie szczerze, bez zbędnej pruderii. Żyjesz dzięki swoim Klientom. Idziesz wedle panujących trendów. Tworzysz potrzebę i ją zaspokajasz. Ja mam dokładnie tak samo. Skoro mamy takie same cele – Ty dajesz Klientowi to czego oczekuje – ja zrobię to samo dla Ciebie. Każdy jednak ma inne środki do osiągania swoich oczekiwań. I tu… potrzebne jest badanie. Muszę wiedzieć coś o Tobie, żeby móc przyjąć Twoją postawę
i przekazać przez tekst to, co kłębi się w Twojej głowie. Nie ważne czy emocjonalnie, po ekspercku, dowcipnie, powściągliwie – tak, żeby kochał to Twój Klient. Aby móc tak „wyczuć” target – potrzeba doświadczenia i intuicji. Jedno i drugie mam. Dlatego możesz spać spokojnie. 🙂

Pali się!

Kiedy byłam mała, chodziłam sama do szkoły. Mama nauczyła się mnie, że jeśli coś mnie zaniepokoi czy stanie na drodze – mam krzyczeć: „pali się!”. Bo tylko wtedy ludzie zareagują. Po latach stwierdzam, że mama była wizjonerką marketingu. Przenieśmy tę sytuację do świata online. Jeśli zaczniesz „krzyczeć” na swojej stronie „Kupuj ode mnie bo moje produkty są najlepsze!” – nikt nie zareaguje. Czemu? Bo nikt nie czuje potrzeby pt. „najlepszy produkt”. Kiedy krzykniesz w otoczeniu: „Pali się!” – każdy zareaguje – bo może pali się koło niego i wtedy Twój komunikat dotyczy także i jego. Planując strategie dla moich Klientów zawsze zadaje im pytanie, co ich wyróżnia. Bo od korzyści i wyobraźni zaczyna się każda współpraca.

Dlaczego piszę o tym w tym miejscu? Bo tu kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego jestem copywriterem – agentem do zadań specjalnych. Uwielbiam zwracać uwagę innych słowem. Ale nie takim wyświechtanym, byle jakim. Lubię to uczucie, kiedy otwieram stronę www i widzę na niej świetnie napisane teksty. Wtedy z podziwem i szacunkiem mówię do siebie: „Cholernie dobrą robotę wykonał ten gość.” Autor widmo na co dzień. Niby tylko litery, a mają potężną moc kiedy złoży się je w odpowiedni sposób.  Copywriter tworzy swoiste dzieło w swoim gatunku. Niczym (idąc dalej za angielskimi przykładami) Szekspir swoje dramaty. Z tym, że w tym przypadku – autor jest znany.
Choć istnieje pewna teoria… 🙂

Jeśli i Ty masz zlecenie dla agenta specjalnego 007 – napisz do Nas lub zadzwoń.
Na pewno odpowiemy 🙂


M. 

 

3 thoughts on “Ja – copywriter do zadań specjalnych.

  1. Z karierą dziennikarską jest tak, jak z copywriterską – jeśli się to czuje i ma pomysły, można zacząć w dowolnym momencie, więc nie musi być od razu tak, że „życie zweryfikowało plany”… 😉 Ciekawy tekst, pozytywnie brzmi ta wiara w tekst sam w sobie, bez konieczności odwoływania się zawsze do autora (tak to odczytałam). W ogóle ciekawa strona, będę zaglądać!

    1. Dziękuje i zapraszam.
      Jeśli mówimy o samym tekście to tak masz racje, można zacząć w każdym momencie. Ja miałam na myśli sytuacje kiedy ma się na siebie jakiś plan. Cel do którego się dąży. Miało być aktywne dziennikarstwo, a została reklama 😉 chodź na początku plany były inne. Wszystko jednak jak ja to mówię dzieje się po coś. 😉 A u Ciebie jak było z planami i ich realizacjami? Wszystko jest zgodnie z założonym planem? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *